header image
strona główna arrow o nas
o nas | Drukuj |
Nasze Stowarzyszenie – pierwotnie noszące nazwę „Stowarzyszenie na rzecz Ratowania Dziedzictwa Kulturowego Łemków TERKA” - oficjalnie zawiązało się w 2004 roku. Jednak jego początków szukać trzeba na przełomie lat 70-ch i 80-ch ubiegłego stulecia.

W 1979 roku niewielka grupka studentów postanowiła bowiem uratować jeden z najstarszych i najcenniejszych zabytków dzisiejszej Łemkowszczyzny - cerkiew św. Michała Archanioła w Przysłopiu na stokach Magury Małastowskiej.

Świątynia ta, wzniesiona w 1756 roku, u schyłku lat 70-ch XX wieku praktycznie skazana była na zagładę: pogrążona w błocie, z przepływającym przez jej wnętrze potokiem, miała przed sobą może kilka lat istnienia. Osiadające ściany coraz bardziej miażdżyły XVIII-wieczny ikonostas o unikatowej snycerce, a wieża groziła w każdej chwili zawaleniem. Zgłoszenie tego stanu wojewódzkiemu konserwatorowi zabytków oczywiście nic nie dało - oficjalny remont mógł zostać ewentualnie uwzględniony w planach w ciągu najbliższych kilkunastu lat. Świątynia nie miała zresztą wówczas nawet statusu obiektu zabytkowego, co było dodatkowym problemem.

Cerkiew w Przysłopiu czekał więc nieuchronnie los cerkwi św. Kosmy i Damiana z pobliskiej Nieznajowej - świątyni wzniesionej również w XVIII wieku, która przetrwała, co prawda, najcięższy powojenny okres wysiedleń i wprowadzania komunizmu, lecz na skutek braku przyzwoitego gospodarza ulegała postępującej dewastacji. Mimo zainteresowania naukowców z warszawskiego Instytutu Sztuki PAN, cerkiew ta ostatecznie upadła w pierwszej połowie lat 70-ch. Została po niej dokumentacja fotograficzna i opracowanie naukowe.

Na powtórzenie takiego scenariusza nie mogliśmy i nie chcieliśmy się zgodzić. Szczęśliwie, udało się w ekspresowym tempie wpisać przysłopską cerkiew do rejestru zabytków i przekonać wojewódzkiego konserwatora, by wydał zgodę na organizację remontu. I tak w ciągu kilku sezonów wakacyjnych cerkiew została uratowana dzięki społecznej pracy młodych ludzi - łącznie w pracach remontowych uczestniczyło ponad 150 osób.

Akcja nasza, którą musieliśmy sformalizować rejestrując Sekcję Ratowania Dóbr Kultury przy Polskim Klubie Ekologicznym, nie tylko doprowadziła do uratowania cennego zabytku, ale też wykazała, że przy pewnej dozie uporu i dobrej organizacji normalni ludzie mogą przeciwstawić się bezdusznej biurokracji, głupocie i inercji. Naszymi śladami poszli inni. Dzięki temu udało się uratować przed zniszczeniem lub zabezpieczyć jeszcze kilka cerkwi, choć niestety nie wszystkie próby skończyły się sukcesem. Związana z Sekcją grupa konserwatorów kamienia z warszawskiej ASP zapoczątkowała wspaniałą, kontynuowaną po dziś dzień m.in. przez Stowarzyszenie Magurycz, akcję zabezpieczania kamiennych nagrobków na opuszczonych cmentarzach, nie tylko na Łemkowszczyźnie, ale także w Bieszczadach, na Roztoczu, Pogórzu i w innych rejonach.

Po raz pierwszy zwróciliśmy też uwagę, że w wielu przypadkach stopień dewastacji upoważnia do wprowadzenia pojęcia „ratowania” zabytku, a nie tylko - jak chciały władze komunistyczne - jego „ochrony”. Uściślenie tych pojęć powinno pociągać za sobą przyspieszenie trybu działań zabezpieczających.

Mam nadzieję, że dla wszystkich uczestników naszego remontu udział w pracach był niezapomnianym przeżyciem, otwierającym nowe spojrzenie na rzeczywistość, umożliwiającym poznanie innych wspaniałych ludzi, urzekającej sztuki cerkiewnej, a także kultury łemkowskiej w jej najróżniejszych aspektach... - pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie i ponownie zapraszam do współpracy lub choćby do śledzenia działalności naszego nowego Stowarzyszenia. Do współpracy zapraszam też wszystkich, których nie było jeszcze na świecie, kiedy robiliśmy ten remont, a też chcieliby zaangażować się w coś pożytecznego.

A także tych, którzy wówczas byli, ale chodzili innymi drogami...